Manipulacja dziewczętami - Bojkotuj różowy!!!

Data publikacji: czwartek 17 lutego 2011
Autor: Bożena Wałach Publikacje autora
Dział: Zagrożenia > Manipulacja
Odsłon: 2886


Zaczęłam z uporem wyjaśniać, że różowy nie jest dla mądrych dziewczynek... że jest dobry dla tych, które marzą o tym, by zostać księżniczkami i znaleźć swojego księcia... Które chcą być ładne zamiast, tak jak chłopcy, wyruszać na podbój świata i tym światem rządzić.. - Mamo, przeczytaj mi raz jeszcze "Śpiącą Królewnę" - ona ma tam taką śliczną różową sukienkę – usłyszałam w odpowiedzi.

 

O skłonności do różowego wiedzą producenci zabawek i ubrań. Podobnie, jak producenci przyborów szkolnych - ci rodzice, którzy przed 1 września wybrali się na zakupy w związku z nowym rokiem szkolnym wiedzą, o czym mowa. Króluje Hannah Montana, ale równie nieśmiertelna jest stara dobra różowiutka Barbie. Do tego plecaki z konikami (koniecznie różowymi), piórniki z wróżkami i zeszyty z księżniczkami. I cios po kieszeni, bo za "ulubionego bohatera dzieci" trzeba słono zapłacić. Do kolekcji można dokupić landrynkowe minispódniczki i t-shirty. Do wyboru wszystkie możliwe odcienie różu. Również tego na policzki, jeśli ktoś się uprze - na chętnych czekają zestawy do makijażu dla małych dziewczynek. Prawdziwy "różowy" zawrót głowy.

 

Różowy jest be

 

Nie wszystkim się to podoba. Niektórzy niechęć do różowego, lub raczej stygmatyzacji dziewczynek (a potem kobiet) manifestują z dużą stanowczością. Pink Stinks (dosł. różowy śmierdzi) to nowy ruch społeczny, który sprzeciwia się seksualizacji dziewczynek i uprzedmiotowieniu kobiet. Nie chodzi oczywiście o sam kolor. Nie ma niczego złego w skłonności do różu, a różowe sukienki bywają równie szykowne, jak te w innym kolorze. Rzecz o tym, że dziewczynki są od dzieciństwa uwikłane w infantylny stereotyp, a wszechobecny róż jest zaledwie sygnałem niebezpiecznej tendencji – trywializowania poczucia własnej wartości i powielania schematu biernej kobiety, która zamiast niezależnej i samodzielnej, staje się zaledwie tłem dla mężczyzny (im ładniejsza wówczas, tym lepiej).

 

O tym, że "różowy śmierdzi" zaczęły przekonywać dwie Brytyjki, 38 – letnie bliźniaczki, Emma i Abi Moore. Obie są mamami i o ból zębów przyprawiał je wszechobecny róż. W internecie rozpoczęły kampanię bojkotującą infantylne produkty dedykowane małym dziewczynkom: plastikowe domki dla lalek, tandetne sprzęty domowe w landrynkowych kolorach, różowe Barbie i "modne" kiczowate ubranka. „Zabawki dla chłopców angażują wyobraźnię – pozwalają konstruować, poznawać tajniki nauki, przeżywać najróżniejszej maści przygody. Dziewczynki zachęca się przede wszystkim do tego, by odgrywały role pięknych księżniczek, których jedyną ambicją jest poślubienie księcia” - przekonują na swojej stronie internetowej. Żadnej alternatywy dla tych dziewczynek, które od zabawy lalkami wolą łażenie po drzewach i konstruowanie samolotów.

 

Kult ciała kontra kult nauki?

 

Protest ma też uświadomić, jak mocno współczesna kultura wpycha dziewczynki w kult ciała, które staje się ważniejsze od potencjału intelektualnego. Media mają obsesję na punkcie patykowatych modelek, żon piłkarzy i przeseksualizowanych popowych gwiazd. Postaci, które mogłyby być doskonałymi wzorcami dla dziewczynek nie istnieją w przekazie medialnym, nie ma dla nich miejsca – twierdzą siostry Moore. Inicjatywa znalazła nawet poparcie w osobie brytyjskiej minister Bridget Prentice, która przyznała, że proponowanie dziewczynkom wyłącznie różowych ubrań i zabawek to czysty seksizm. - Zawęża się ich wyobraźnia, stają się pasywne, a ich świat kręci się wokół tego, co 'ślicznie śliczne'. W dorosłym życiu nie potrafią wykorzystywać swojego potencjału - powiedziała pani minister.

 

Siostry Moore nie tylko wzywają do bojkotu, ale próbują zaproponować coś w zamian. Dlatego powstał projekt COOL TO BE, który ma za zadanie prezentować pozytywne wzorce. Możemy przeczytać tam historie realnych osób, których wartość mierzona jest sukcesami, determinacją w osiąganiu celów i potencjałem. Jak historia Maggie Aderin-Pocock – dziewczynki, która marzyła, by zostać naukowcem i astronutą. W szkole usłyszała, że może lepiej zainteresowałaby się pielęgniarstwem, to przecież też ... nauka. Na szczęście wystarczyło jej wiary w siebie i dziś posiada stopnie doktora w dziedzinie fizyki i inżynierii mechanicznej. Ciągle nie udało jej się odbyć podróży w kosmos, ale z jej wykształceniem ma szansę na zrealizowanie tego marzenia.

 

Cool To Be - wbrew modzie i przyzwyczajeniom

 

Czy uda się przebić do świadomości dziewczynek i ich rodziców? Jedno jest pewne – to niełatwe zadanie. Rodzice świetnie zdają sobie sprawę, jak silna jest presja otoczenia, moda i wpływ mediów. - Od zawsze bacznie przyglądałam się temu, co zajmuje moją córkę. - opowiada mama 7-letniej Ani. - Nigdy nie spędzała wielu godzin przed telewizją karmiona cukierkowymi bajkami. Bawiła się zarówno z chłopcami, jak i dziewczynkami. Wśród zabawek miała całe rzesze zwierzątek (żadne z nich koloru różowego) i tylko jedną lalkę Barbie i to na dodatek nie w różowej sukience, ale w eleganckim i wyszukanym stroju business women. A mimo to nie uniknęliśmy obsesji różowym kolorem i fascynacji landrynkowym światem.

 

Również w Polsce rodzice nie chcą wychowywać miniaturowych wersji Paris Hilton czy Dody. Na Facebooku rośnie społeczność wokół inicjatywy "Bojkotuj różowy". Dostaje się celebrytkom, uznawanym za pomniki kiczu i tandety i definitywnie uznano, że róż śmierdzi taniością, stereotypowością i "pudelkiem". W dyskusjach na forach mamy dzielą się doświadczeniami, co robić, by uczyć córki, że życie współczesnej kobiety polega nie tylko na ładnym wyglądzie, ale też na samodzielności, niezależności. "Wychowuj kobiety, a nie kobietki" – powtarzają za Angielkami.


Bożena Wałach


Artykuł pochodzi z   DEON.pl