EMO – nowa fascynacja młodzieży gimnazjalnej modą kulturową

Data publikacji: czwartek 17 lutego 2011
Autor: Beata Skarzyńska Publikacje autora
Dział: Zagrożenia > Różne
Odsłon: 3290



Wnioski z przeprowadzonych badań subkultury Emo w Polsce

Co polscy gimnazjaliści myślą o EMO w rodzimym wydaniu? Temu poświęciłam wstępne badania w jednym z gimnazjów warszawskich, udostępnione w pracy dyplomowej na wydziale resocjalizacji w warszawskim Pedagogium.

Lektura literatury przedmiotu i wyniki badań własnych pozwoliły sformułować kilka wniosków.

Subkultura Emo to grupa młodych ludzi, którzy odznaczają się szczególnie silnie rozwiniętą sferą funkcjonowania emocjonalnego. Dalsze utrwalanie, a nawet rozbudzanie emocjonalności, która wśród nastolatków i tak bardzo daje o sobie znać, przy jednoczesnym braku „edukacji emocjonalnej” (czyli uczenia dialogu z własnymi emocjami, panowania nad nimi) może prowadzić do infantylizmu w relacjach i postawach społecznych.

W działaniach wychowawczych nie powinno chodzić oczywiście o tłumienie emocjonalnego życia młodzieży czy o wypieranie potrzeb związanych z emocjami, lecz o kształtowanie emocji przez rozum i wolę. W procesie wychowania młody człowiek uczy się łączenia emocji z rozumem po woli, stopniowo, często na własnych błędach. Na ostateczną umiejętność łączenia emocji z „rozumem” wpływ z pewnością mają uwarunkowania środowiskowe, rodzinne, relacje z najbliższymi, ilość czasu poświęcana dzieciom przez ich rodziców. Pobudzanie, wywoływanie i ujawnianie emocji na scenie i w innych sytuacjach społecznych np. w szkole to tendencja nasilająca się również w subkulturze Emo. Ten nurt w subkulturze Emo określany jest obecnie jako Emo-scrimo.

Dość wysoki poziom infantylizmu obserwowany u przedstawicieli tej subkultury zobowiązuje do tego, by w kontakcie indywidualnym z młodzieżą uczyć ich wglądu i zwiększać poziom świadomości oraz zdolność dokonywania samooceny. Zdolność do dokonywania samooceny jest ważną cechą procesu dojrzewania nastolatka.

W kontakcie wychowawcy z grupą, w której znajdują się Emo należy powierzyć im ciekawe zadania z „podziałem na role”. Zajęcia takie mogłoby podnosić sprawność młodzieży, poczucie sprawczości, i stać się drogą do podwyższenia samooceny. To z kolei mogłoby wpłynąć na lepsze relacje z rówieśnikami. Nauczyciele stykający się w swej pracy dydaktycznej i wychowawczej z członkami subkultury Emo muszą liczyć się z próbę bojkotowania wskazówek wychowawcy jeśli w klasie znajdzie się zintegrowana kilkuosobowa grupa Emo. Bojkot może polegać np. na ścieraniu z tablicy zapisanego tekstu, udawaniu obojętności na kierowane do nich słowa itp.

W takiej trudnej sytuacji wychowawczej trudno jest zastosować jakąś sprawdzoną, skuteczną metodę. Z reguły nie pozostaje nic oprócz okazywania wychowankom cierpliwości i czekanie na zmianę ich stanu emocji. Jedynie indywidualny kontakt i praca psychologa nad motywacjami może pomóc zmodyfikować takie właśnie zachowania. W grupach mieszanych zachowania przedstawicieli subkultury Emo wywołują śmiech, potem niechęć i agresję, co na dłuższą metę powoduje jeszcze większe wyobcowanie z grupy rówieśniczej.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że jeśli członkowie tej subkultury związani są z pewnym emocjonalnym podejściem do życia, to niestety zachowania wynikające z tego wysokiego poziomu emocjonalności świetnie wpisują się w popularną w Polsce kulturę narzekania wszystkich na wszystko. Jeśli dodać do tego bunt nastolatków i ich ciągłe niezadowolenie właściwe dla tego okresu rozwojowego to można odnieść wrażenie, że subkultura Emo może odpowiadać sporej grupie nastolatków i co się z tym wiąże, może budzić ich szczególne zainteresowanie. Taka fascynacja Emo może przynieść w efekcie zainteresowanie światem swej wybujałej emocjonalności i biernością wobec własnych, realnych problemów. Niepokojące w zachowaniu Emo jest wciąż narastające poczucie krzywdy, braku zrozumienia i nie do końca ukierunkowana złość wewnętrzna. Obserwując młodzież zaangażowaną w subkulturę Emo można odnieść wrażenie, że ich początkowe przygnębienie otaczającym ich światem z biegiem czasu, po długim okresie programowego „przymuszania” się do odczuwania nieszczęścia, przeradza się niemal w każdym przypadku w poczucie prawdziwego nieszczęścia. Emo przestaje odczuwać codzienną radość i chęć poszukiwania nowych wyzwań i dróg rozwoju. Staje się bierny, co domyka błędne koło. Już nie musi „udawać” niezadowolenia, on je na prawdę odczuwa.

Inny problem to wymieniana często przez gimnazjalistów agresja i autoagresja członków subkultury Emo. W związku z nasiloną autoagresją warto byłoby pracować nad podniesieniem poziomu samoświadomości tych młodych osób dotyczącej sposobu konstruktywnego wyrażania emocji. Wskazane wydaje się zorganizowanie warsztatów uczących nazywania swoich uczuć, oraz rozpoznawania uczuć innych osób, kształtujących umiejętności komunikowania uczuć w różnych sytuacjach społecznych. Niestety godzina wychowawcza prowadzona raz w tygodniu z pewnością nie wystarczy do realizacji tego zadania wychowawczego. Organy prowadzące placówki oświatowe powinny zainwestować w poszerzenie oferty edukacyjnej a w szczególności oferty zajęć wychowawczych. Zamykanie się na potrzeby wychowawcze nastolatków i ograniczanie zadań szkoły jedynie do edukacji jest szkodliwe dla młodego pokolenia. Silne emocje charakterystyczne dla okresu adolescencji oraz brak umiejętności radzenia sobie ze stresem uniemożliwiają korzystanie z proponowanych form kształcenia młodzieży lub spychają realnie przeżywane przez nich problemy do podziemia szkolnego, lub pozaszkolnego. Nasilające się osamotnienie w przeżywaniu różnych lęków społecznych czy szkolnych prowadzi nie tylko do samookaleczeń1 ale czasem do prób samobójczych nastolatków.

Analizując wpływ subkultury Emo na wychowanie młodzieży należy krytyczne spojrzeć na treść i przekaz utworów muzycznych propagujących negatywne stany emocjonalne a czasem wprost zachęcające zachowań patologicznych np. do samobójstwa. W popularyzacji takiego wzorca ogromną rolę odgrywają media. To one są główną drogą przekazywania ważnych dla młodzieży informacji. To dzięki mediom nastąpiła „komercjalizacji śmierci”. Atrakcyjnym „towarem” stały się filmy kręcone podczas prób samobójczych, albo samobójstw na rozkaz w sektach. W związku z ogromną popularnością takich treści uwagę rodziców powinno zwrócić wielogodzinne przesiadywanie ich dzieci przed telewizorem, z którego dzień po dniu sączy się kult katastroficznej wizji świata i śmierci.

Podobnie szkodliwe dla młodzieży a w tym również dla członków grupy Emo jest spędzanie wielu godzin dziennie przy komputerze. Stereotyp mówiący że „prawdziwy Emo” powinien mieć swój blog i pisać na nim najbardziej smutne wiersze jak i opisywać swoje niedole życiowe, zawiera w sobie dużo prawdy. Blogi są dziś bardzo modne wśród młodzieży i Emo-blogów znaleźć można w sieci bardzo wiele. Blogi poświęcone są modzie Emo, fryzurom, ubraniom, gadżetom, wierszom, modnym zespołom Emo i innym tematom. Na szczęście wbrew wykreowanemu stereotypowi nie na każdym blogu publikowane są teksty o próbach samobójczych czy notorycznej depresji w powiązaniu z ogólną nienawiścią do świata lub poczuciem braku zrozumienia. Wątek, który powinien zwrócić uwagę rodziców czy wychowawców przeglądających blogi lub fora młodzieżowe, dotyczy silnego poczucia zagubienia, niezrozumienia oraz poczucia samotności odczuwanej przez młodych ludzi. W dzisiejszym świecie trudno im znaleźć przyjaciół, a na rozmowę z rodzicami nie mają odwagi lub po prostu się wstydzą, kierując się zasadą, że „ze starymi się nie rozmawia”.

Wspomniane zainteresowania i ideały członków subkultury Emo powinny skłaniać nieustannie dorosłych, tj. rodziców i wychowawców do większego zainteresowania codziennymi sprawami ich dzieci, do rozmów o ich poglądach na życie. Ponieważ lepiej jest zapobiegać niż „leczyć” to z całą pewnością lepiej jest zrezygnować ze stoickiej obojętności wobec wybryków nastolatka i ze świętego spokoju zapracowanych rodziców na rzecz szeroko rozumianego zainteresowania się dzieckiem, bez względu na to ile ma ono lat.

Członkowie subkultury Emo lubią szokować swoim strojem i poglądami. Jeśli rodzic nie zareaguje na pierwsze wysyłane sygnały, dziecko może stopniowo przekraczać wyznaczone granice, aż osiągnie zamierzony efekt. Im szybciej rodzic zareaguje, pokazując na co się zgadza, a na co kategorycznie nie, negocjując i wspólnie ze swoim dzieckiem ustalając normy oraz prawa panujące w rodzinie, tym nastolatek w większym stopniu poczuje się bezpiecznie. Podobnie w szkole im szybciej ustalony zostanie „kontrakt” z Emo szokującym rówieśników swoimi nietypowymi zachowaniami (próbami duszenia się na lekcji, lub omdlewaniem na korytarzu szkolnym), by zwrócić na siebie uwagę kolegów, tym lepiej i bezpieczniej dla niego i innych. Takie zachowania niestety wydają się młodzieży zabawne, ciekawe, atrakcyjne i mogą szybko znaleźć naśladowców. Do eskalacji niepożądanych zachowań nie można dopuścić w interesie i dzieci i rodziców.

To, co zawsze jest skuteczne i co każdy rodzic może zrobić dla swojego dziecka to związanemu z subkulturą, to rozmawiać z nim zarówno o codziennych sprawach jak i o głębszych przemyśleniach dziecka. Wielu nastolatków, mimo iż prezentuje zupełnie odmienne poglądy od poglądów rodziców, potrzebuje od czasu do czasu porozmawiać z rodzicami o „swoich sprawach”. Wyczucie momentu, w którym nastolatek będzie gotowy do rozmowy, jest bardzo trudne. Dlatego najlepiej rozmawiać często, licząc się z tym, że w każdym momencie można natrafić na „ten” dzień, w którym dziecko będzie chciało zagłębić się w prawdziwą rozmowę. W rozmowie z dzieckiem trzeba pamiętać o konieczności uszanowania granicę prywatności zarówno dziecka jak i własnych. Umiejętności rozmawiania o trudnych uczuciach, można również uczyć się na organizowanych przez poradnie szkoleniowe psychologiczne i pedagogiczne warsztatach umiejętności wychowawczych dla rodziców i warsztatach komunikacji. Dobrze byłoby, gdyby takie warsztaty prowadzone były obowiązkowo dla rodziców w ramach zebrań rodzicielskich w szkołach. Może to zachęciłoby rodziców do liczniejszego brania udziału w zebraniach klasowych i do chwili refleksji nad skuteczną komunikacją z dzieckiem.

Pozostają jeszcze kwestie kontaktu dziecka z rówieśnikami. Każdy rodzic, jako opiekun prawny dziecka, powinien wiedzieć z kim jego dziecko się spotyka i jakiego rodzaju relacje panują w grupie jego bliskich kolegów. Powinien orientować się czy grupa jest jedynie towarzyską grupą młodzieżową, czy też może stanowić dla dziecka poważniejsze zagrożenie. Czym innym jest bowiem czesanie i ubieranie się jak Emo, słuchanie muzyki Emo, buntowanie się w młodzieńczy sposób ale czymś zupełnie innym jest autoagresja czy agresja wobec rówieśników w subkulturze Emo.

Dojrzewanie jest długim i zróżnicowanym wewnętrznie procesem, obejmuje okres między 12 a 20 rokiem życia. Wczesne i późne dorastanie dzieli umowna granica 16/17 roku życia. Towarzyszące procesowi dojrzewania dość gwałtowne zmiany rozwojowe zwłaszcza fizyczne mogą być dla wielu młodych ludzi w tym wieku zaskakujące. Powodem może być na przykład zbyt wczesne (w ich ocenie) lub zbyt późne dojrzewanie w stosunku do kolegów z grupy rówieśniczej. Zaskakujące mogą być też fizyczne efekty procesu przeobrażania się w osobę dorosłą. Subiektywna ocena stanu zadowolenia ze zmian fizycznych ciała, a także wyobrażenia młodego człowieka na temat tego w jaki sposób zmiany te powinny zachodzić, są czasem powodem zmienności nastrojów młodzieży. Młodzi ludzie często są przygnębieni, niezadowoleni ze swojego ciała, unikają bliższych kontaktów z rówieśnikami przeciwnej płci, oddalają się od znajomych. Takie właśnie naturalne procesy z różnym nasileniem mogą dotyczyć również nastolatków zaangażowanych w subkulturę Emo. Poglądy Emo zdają się wyrastać wprost z doświadczeń okresu dojrzewania w jakim uczniowie gimnazjum już uczestniczą od kilku lat.

Ponieważ proces rozwoju tożsamości płciowej trwa przynajmniej do 18/20 roku życia2, to należy się także liczyć z tym że „zdarza się, że poziom biologiczny i psychospołeczny kształtowania się płci rozwija się w opozycji. Skrajnym przykładem tego jest transeksualizm. Inne zaburzenia rozwoju płci charakteryzują się niezaakceptowaniem – w różnym stopniu własnej płciowości (…) ”3. Nie ma pewności, że młodzieńcze niezadowolenie z własnego ciała wśród nastoletnich zwolenników Emo idzie aż tak daleko. Z pewnością nie musi eskalować i zwykle tak się nie dzieje. Natomiast tendencja do ukrywania swojej tożsamości rzuca w oczy obserwatorom subkultury Emo. W ocenie badanych gimnazjalistów wywołuje ona ostrą krytykę i nieskrywaną niechęć do subkultury Emo.

W rozmowach z nastoletnimi dziećmi rodzice ale również wychowawcy powinni uprzedzić dziecko, że subiektywna utrata urody jest przejściowa, a wszystkie niepokoje związane ze zmianami fizyczności wpisane są w proces dojrzewania i dotyczą wszystkich nastolatków. Warto również przypominać nastolatkom, że proces ten przebiega podobnie we wszystkich pokoleniach. Dorośli mogą również podzielić się swoimi doświadczeniami z okresu dojrzewania. Takie dzielenie się swoimi tajemnicami znacznie zbliża pokolenia i skraca sztucznie stworzony dystans.

Stawianie wymagań i zachęcanie do rozwoju intelektualnych wyraźnie odrywa dorastających nastolatków od skupienia na sobie. Rozwojowi możliwości w dziedzinie przedmiotów ścisłych może przecież towarzyszyć rozwój umiejętności i kompetencji matematycznych. Zachęta edukacyjna w tym kierunku wydaja się na tym etapie pewną propozycją zachęcająca do rozwoju i dającą szansę dowartościowania i sprawdzenia się przez nastolatka.

Pytania jakie coraz częściej stawiają sobie rodzice i wychowawcy powinny być nakierowany na wspomaganie nastolatków w trudnym okresie dorastania, tak by okres niedojrzałości emocjonalnej czy płciowej nie przedłużał się i nie utrwalał w postawach dorastającej młodzieży ale przekształcał się stopniowo w postawy dojrzałe i bezpieczne dla nich samych i dla ich rówieśników.

Na stronach internetowych, chętnie odwiedzanych przez młodzież można znaleźć wiele informacji o tym jak wykreować się na Emo ale zdecydowanie mniej jest informacji o tym, co robić z takimi wykreowanymi, hałaśliwymi dziećmi, które funkcjonują tak jak dzieci z bajki o Piotrusiu Panie. Na stronie – o przekornej nazwie Nonsensopedia4, rodzice nastolatków i wychowawcy znajdą kilka wskazówek, dzięki którym, jak sugeruje portal, rozpoznają czy ich dziecko identyfikuje się z Emo. Nasuwa się jednak pytanie: co dalej? Co rodzice powinni zrobić z tymi informacjami. Czy rodzice powinni zabronić dziecku spotkań z kolegami i koleżankami z grupy Emo? Czy mogą mu nakazać zerwanie z Emo? Czy bycie Emo jest dla dziecka niebezpieczne?

Niewątpliwie pewne niebezpieczeństwo niesie ze sobą fascynacja śmiercią, okaleczeniami ciała. Badane gimnazjalistki zwróciły uwagę na fakt, że okaleczanie się jest formą agresji estetycznej.

Jakie wartości poza modą proponują ci, którzy czerpią zyski z kreowania mody na Emo? Być może pojawiające się a nawet już ogólnie panujące na zachodnich blogach młodzieżowych, dzięki makijażowi, fryzurom i czerni memento mori jest formą buntu przeciw zmaskulinizowanej kulturze sportu, mięśni, siły.

Sondaże prowadzone przez wytwórnie filmowe, odnotowują wzrost popularności horrorów i filmów grozy, natomiast romanse pozostają w tyle jeśli chodzi o popularność wśród młodzieży, nawet w ocenie dorastających kobiet.

W grupie wrażliwych młodych ludzi może natomiast pojawić się chęć wyrażenia sprzeciwu wobec kultury masowej, a ideał mężczyzny niegroźnego może być coraz bardziej popularny. W przyszłości, co widać już w magazynach mody i pismach młodzieżowych, popularny prawdopodobnie będzie chłopak podobny do dziewczyny i dziewczyna, która nigdy nie dorasta, jest wieczną nastolatką. Moda współczesnych Emo ale też moda z wielu miejskich klubów i dyskotek eksponuje „śmiertelne piękno” bezpłciowych mężczyzn i infantylizm połączony z silnie zaznaczoną seksualnością kobiet. Można więc powiedzieć, że image kreowany rzez Emo to prawdopodobnie próbka stylu, który niebawem zagości na naszych ulicach.

Analiza literatury przedmiotu i wyniki przeprowadzonych badań pozwalają określić kierunki dalszych badań poświeconych subkulturze Emo. Oto kilka propozycji:

* Wielu rodziców woli „udawać”, że zaangażowanie ich dziecka w subkulturę Emo nie jest problemem, że z dzieckiem jest wszystko w porządku. Jakie są powody bagatelizowania tej subkultury? Powodów może być wiele. Warto więc zbadać uwarunkowania braku zainteresowania rodziców aktywnością dziecka w subkulturze Emo i innych subkulturach.
* Warto byłoby również ustalić czy istnieje związek między założeniami ideologicznymi subkultury Emo i autoagresją członków tej subkultury. Należałoby również przyjrzeć się innym uwarunkowaniom, autoagresji młodzieży zaangażowanej w subkulturę Emo między innymi cechom środowiska rodzinnego i szkoły.
* Jedną z ważniejszych cech subkultury Emo, tak jak i innych subkultur młodzieżowych jest podkreślanie swojej odrębności strojem, specyficznym językiem czy charakterystycznymi wzorami zachowań. Wskazane byłoby ustalenie, jakie cechy indywidualne jednostki sprzyjają otwieraniu się na rówieśników, a które sprzyjają jeszcze większej separacji od osób spoza grupy.
* Analizując cechy specyficzne subkultury Emo, szczególnie system wartości i norm charakterystycznych dla tej grupy, warto byłoby określić, na ile podłoże ideologiczne tego zaangażowania utrudnia uspołecznianie młodego człowieka a na ile sprzyja socjalizacji.
* Ciekawym problemem, który warto rozwiązać jest ustalenie, czy identyfikacja z subkulturą Emo ma związek z jakimiś rażącymi brakami w środowisku rodzinnym, czy może jest to jedynie „przywilej” wieku dojrzewania a może to po prostu moda, która zniknie wraz z pojawieniem się innych źródeł fascynacji.

Beata Skarżyńska – doktor teologii, religioznawca-historyk religii UKSW, absolwentka Pedagogiki Resocjalizacyjnej Pedagogium.

„Katecheta” 10 (2010), s. 51-57

Źródło: katechezy.pl