Szybka nawigacja

Telewizor wychowawcą młodzieży

Data publikacji: sobota 15 marca 2008
Autor: Grzegorz Górny Publikacje autora Drukuj publikację {PDF=Zapisz jako plik pdf publikację^plugin:content.63}
Dział: Media w rodzinie > Telewizja
Komentarzy: 1
Odsłon: 2096
Brak oceny -

Badania naukowców w USA pokazują, że przeciętne amerykańskie dziecko średnio ze 120 godzin w tygodniu spędzonych na jawie, aż 40 godzin przebywa w szkole lub dojazdach do niej, również 40 godzin – na siedzeniu przed telewizorem, video czy komputerem, a tylko 32 godziny spędza z rodzicami, kolegami, przyjaciółmi. Średnio dziecko w ciągu dnia powszedniego spędza 4-5 godzin przed telewizorem, w weekendy zaś 7-8 godzin. W wieku 6 lat w krajach zachodnich 90% dzieci ma już nawyk oglądania telewizji.

W dawnych społecznościach dziecko spędzało większość czasu z rodziną, z dorosłymi, poznając świat oraz swoje miejsce w nim. Teraz telewizor przejął rolę narzędzia edukacyjnego. Dziecko ma ograniczone pojmowanie rzeczywistości i bardzo często nie jest w stanie odróżnić prawdy od fikcji. Coraz częściej buduje sobie wyobrażenie świata na podstawie mediów. Przekaz telewizyjny natomiast skonstruowany jest nie po to, żeby poznawać świat, ale by przyciągnąć ludzi do telewizora, ponieważ liczy się oglądalność, a za tym stoją wpływy z reklam. Bardzo często więc, aby przyciągnąć ludzi przed telewizor, tworzy się fałszywy, zdeformowany obraz świata. Dzieci zaś przyjmują ten obraz świata jako rzeczywistość.

Starożytni mawiali, że człowiek jest tym, co je. Jest tym, czym się karmi. Także w sensie duchowym. Dzisiaj najwięcej czerpiemy zaś z telewizora. W domach telewizor często jest ustawiany w centralnym miejscu. Jak niegdyś ognisko. Zastępuje miejsce ołtarzyka. Bywa ostatnim rozstrzygającym autorytetem w rozmowach dzieci.

W USA w wyniku długoletnich badań stwierdzono, że wiele efektów długotrwałego oglądania telewizji wśród dzieci, m.in.:
  • otyłość,
  • kłopoty dzieci z uporządkowaniem świata i znalezieniem swojego miejsca w nim,
  • znaczne ograniczenie percepcji dziecka,
  • zwiększenie agresji i zmniejszenie wrażliwości na cierpienie innych (warto wspomnieć, że przeciętny godzinny program dla dzieci zawiera 5 razy więcej aktów przemocy niż godzinny program dla dorosłych),
  • przyjmowanie wzorów i postaw wykreowanych w mediach, gdzie np. wzorce egoistyczne przeważają nad altruistycznymi,
  • rozerwanie związku między pracą a płacą (w telewizji często pokazuje się korzystanie z bogactwa i luksusu, natomiast nie pokazuje się codziennej, rzetelnej, ciężkiej pracy – w efekcie rozbudza się konsumpcjonizm i postawę roszczeniową, ale nie stoi za tym uświadomienie, że do dobrobytu trzeba dojść przez pracę),
  • rozpowszechnienie się wzorców zachowań seksualnych (przeciętny młody człowiek ma szansę w ciągu roku obejrzeć około 2,5 tys. scen o charakterze erotycznym, w tym większość dotyczącą stosunków pozamałżeńskich),
  • nieefektywność różnych programów profilaktycznych, zniechęcających do zażywania jakichkolwiek używek, np. narkotyków (okazało się, że w telewizji na 1 przekaz zniechęcający do używek przypada aż 6 przykładów ukazujących używki jako coś neutralnego lub wręcz pozytywnego),
  • relatywizacja dobra i zła (stosunek do złych uczynków zależy od tego, kto je popełnia – jeżeli bohater, z którym widz się utożsamia, wówczas zło przez niego popełnione traci na ostrości – nie mamy już do czynienia z etyką absolutną, relatywną.

Telewizja posługuje się głównie obrazem, więc bardziej oddziałuje na emocje, uczucia, afekty ludzi, niż odwołuje się do ich intelektu. To powoduje, że często człowiek przestaje odróżniać prawdę od fałszu. Przykładem może być fakt, że większość społeczeństwa amerykańskiego nie wie już, dlaczego USA toczyła wojnę w Wietnamie, ale po ponad 30 latach pamiętają obrazy z tej wojny pokazywane w telewizji. Miały one tak silny ładunek emocjonalny, że na lata utkwiły im w pamięci. Tymczasem okazało się, że na 10 owych najbardziej znanych fotografii aż 7 było wyreżyserowanych przez socjotechników. Słowo wymusza refleksję krytyczną, zmusza do myślenia, a obraz oddziałuje na uczucia i stara się ominąć te władze poznawcze, jakimi są rozum i wola. Zwłaszcza dzieci do 9 roku życia nie są w stanie odróżnić fikcji od rzeczywistości pokazywanej w telewizji.

W XVII wieku prawosławny św. Kosma Etolos miał wizję przyszłości i mówił, że nadejdą czasy, kiedy każdy w domu będzie miał diabła w pudełku, którego rogi będą sterczeć na dachu. Najwybitniejszy teoretyk komunikowania masowego w XX wieku Marshall McLuhan stwierdził, że kiedyś dusze łowiło się wędką – to były czasy apostolskie i przemawianie do ludzi wprost, później łowiło się siecią – to już wynalazek Gutenberga i rozpowszechnienie się słowa drukowanego, dziś natomiast łowi się inaczej – dziś wymienia się wodę czyli zmienia się naturalne środowisko człowieka. Wodę wymieniają media elektroniczne, tworząc rzeczywistość wirtualną.

Nie jesteśmy jednak skazani na klęskę. Telewizor odgrywa dużą rolę w życiu tych dzieci, u których takiej roli nie pełnią rodzice. Kiedy rodzice abdykują ze swojej roli wychowawców, wtedy w to miejsce przeważnie wchodzi telewizor, choć może tam wejść też coś innego, np. koledzy z podwórka. Jednak optymistycznym faktem jest to, że – jak pokazały badania – gdy dziecko ma do wyboru kontakt i spędzenie wolnego czasu z rodzicami lub telewizję, to wybiera najbliższych.

Nie można oddawać dzieci we władanie telewizora, ale też nie trzeba od razu wyrzucać go przez okno. Jest to wynalazek stworzony przez ludzi i dla ludzi i trzeba posługiwać się nim umiejętnie. Rodzice wspólnie z dziećmi mogą ustalić, które programy warto oglądać, które mogą oglądać wspólnie i razem komentować.

W wielu krajach zachodnich, np. w Kanadzie czy USA, wprowadza się do szkół zajęcia z tzw. edukacji medialnej dla młodzieży, gdzie uczy się ich ostrożności i dystansu wobec przekazów w mediach, gdzie pokazuje się im mechanizmy socjotechniczne, analizuje konkretne programy itd. Jeżeli w szkołach wiele godzin poświęca się na krytyczne analizowanie lektur książkowych, to powinno się znaleźć również czas na analizę filmów i programów telewizyjnych – tym bardziej, że dzieci dzisiaj oglądają więcej filmów niż czytają książek.

Grzegorz Górny, redaktor pisma FRONDA
wykład z Konferencji „Warto być dla innych”